Oprócz steków, na naszym stole pojawiają się home-made wołowe burgery oraz bekon do śniadania:). Przy okazji napiszę, że ostatnio na drugim blogu dla muscle-zone.pl zamieściłam eksperymentalny przepis na zdrowe bezglutenowe bułki do burgerów (wersja alfa;)) KLIK. A do śniadanka polecam mój przepis na chlebek z poniższego zdjęcia :)
Coraz częściej prosicie mnie o przepisy wytrawne, bo rzeczywiście mój blog ocieka słodkościami;), dlatego też chcąc sprostać Waszym wymaganiom, zacznę wprowadzać więcej przepisów "nie-słodkich", ale w dalszym ciągu redukcyjnych. Poza tym trwają prace nad nowym wyglądem bloga, oraz jego czytelniejszym podziałem, także już niedługo dla Was zmieni się mój blog i mam nadzieję, ze korzystanie z niego będzie łatwiejsze.
Zwykle w żywieniu osób aktywnych fizycznie przeważa kurczak albo indyk. Spowodowane to jest troską o ilość tłuszczu w diecie. Uważa się, że tłuszcz jest tuczący i to od jego zawartości w diecie zależy poziom naszej tkanki tłuszczowej w organizmie. A tu jeszcze mamy tłuszcz nasycony...o nieeeee;P ;). Niewiele osób w ogóle wie, że pomimo, że nie trzeba bać się kwasów tłuszczowych nasyconych (chyba, że się ma ciężkie choroby, które faktycznie nakazują ich ograniczanie), to wołowina ma ich najmniej z wszystkich mięs.
Oczywiście to nie znaczy, że nie możemy jeść kurczaka, albo że Was negatywnie nastawiam na niego. Sama go lubię i to właśnie w połączeniu z ryżem basmati. Ale uważam, że w diecie bardzo ważne jest
urozmaicenie. Jedząc tylko „białe” mięso nie dostarczamy wystarczającej
ilości żelaza oraz istnieje ryzyko, że udział tłuszczów w diecie będzie
zbyt mały.
Więcej o dobrej roli tłuszczów możecie się dowiedzieć przy okazji TEGO artykułu.
Mój dzisiejszy przepis składa się głównie z mięsa wołowego mielonego; u mnie z antrykotu, którego kupiłam większą ilość w zeszłym tygodniu, w moim ukochanym Befsztyku na Puławskiej i połowę zamroziłam.
Część poszła na burgery, które możecie zobaczyć we wspomnianym wyżej przepisie na bułki, a drugą zostawiłam właśnie na zapiekankę.
CO potrzebujemy?
1. Pieczarki ok 200g
2. Passatę pomidorową
3. Mięso wołowe 250g, mielone (ja zawsze w sklepie wybieram część np antrykotu i proszę o zmielenie przy mnie)
4. ser żółty np odtłuszczony Piórko (na redukcji) lub dla tych co nie mogą laktozy prawdziwy ser żółty bez dodatku mleka w proszku, np Gouda, Parmigiano-Reggiano
5.Cebula , małej wielkości
6. Ząbek czosnku
7. Przyprawy, u mnie: sol, pieprz, oregano, bazylia, curry
8. Pomidorki koktajlowe - kilka
9. Makaron "rurki" (Wasza porcja, nasza wspólna z Mariuszem jest widoczna na wadze:)) , u nas bezglutenowy z fitness-food.pl KLIK
10. Masło do smażenia , najzdrowsze bezlaktozowe Ghee
Plan działania:
1. Wstawiamy makaron i gotujemy wg wskazówek na opakowaniu w lekko osolonej wodzie. Makaron odstawiamy.
2. Na patelni, na maśle, podsmażamy cebulkę z pieczarkami. Odstawiamy w miseczce.
3. Na tej samej patelni smażymy mięso wołowe, przyprawiamy i dodajemy ok 5 łyżek passaty, by mięsko nie było za suche.
4. Jak już mięsko dojdzie, dodajemy do niego pieczarki z cebulką, mieszamy i podsmażamy jeszcze z 2 minuty.
5. Do naczynek, popryskanych PAM'em, u mnie ceramiczne garnuszki do zapiekanek, wkładamy warstwę spodnią - makaron.
6. Na makaron nakładamy mięso z pieczarkami.
7. Na mięsko nakładamy warzywa, u mnie pomidorki koktajlowe oraz dodatkowo zalewam je passatą, doprawioną pieprzem, solą, oregano i bazylią (ok 2 łyżki na porcję).
8. Na wierzch sypiemy ztarkowany ser. I można dodatkowo na to rozbić jajko a la sadzone albo polać samym białkiem. Ja, tym razem to ominęłam.
9. Pieczemy na termoobiegu 170 stopni ok 20 minut. Pilnujemy w ostatnich minutach.
Smacznego!!! :)
mogę wpaść na takie cudo?
OdpowiedzUsuńMaja, jeśli przyniesiesz deser, spoko :D
UsuńWszystko mi sie podoba, nie rozumiem tylko tego ze wszystko musi byc bezglutenowe. Jezeli ktos nie toleruje glutenu - ok. ale gluten sam w sobie jest bardzo wartosciowy, o czym mowi wiele swiezych badan na ten temat i brakiem glutenu w diecie mozna sobie zaszkodzic.
OdpowiedzUsuńNiedługo napiszę o tym więcej. Ja zrobiłam eksperyment na sobie. 3 miesiące nie jadłam glutenu, za radą, bo miałam podejrzenie, ze mi szkodzi. Wyeliminowałam. Przeszły objawy. Ostatnio przez tydzień wróciłam do mąki orkiszowej i otrębów. Poza tym nie zmieniłam nic w odżywianiu. Wszystkie złe symptomy wróciły:(. Teraz odstawiłam znów i powoli symptomy znikają. Teraz czekają mnie badania na celiaklię, bo nietolerancję już mogę stwierdzić.
UsuńDobrze, ze idziesz z tym do lekarza, bo niestety ludzie tylko jak im sie wydaje, ze bazglutenu jest im lepiej to calkowicie go eliminuja, a chyba cos takiego powinien nam zalecic lekarz. Madra z Ciebie babka :)
Usuńhihi mi sie takie pol nagie sniadanka i obiadki podobaja:) no i przepisy wszystkie sa mega. A
OdpowiedzUsuńNam też, dlatego je wdrażamy:) Kotom to nie przeszkadza XD Dziękuje:*
UsuńZrobiłam na wczorajszy obiad, wyszła świetnie! ❤
OdpowiedzUsuńGdzie można dostać takie super naczynka żaroodporne?
OdpowiedzUsuńw duka:)
Usuń